Wymagane minimum aby móc jeździć w naszym kraju na motocyklu to kask. I to wszystko. Dużo osób podchodzi do tego nad zbyt dosłownie. Dużo osób podchodzi do tego obowiązku niedbale i na odwal. W tym odcinku moje obserwacje, przestrogi i dobre rady.
Wymagane minimum nie oznacza przecież, że wystarczy założyć na głowę kawałek plastiku za 20 zł, który nie pełni żadnej z funkcji kasku. Kask jest nie tylko po to, by chronić głowę przed uderzeniem w trakcie upadku. Ma on też chronić przed wiatrem, warunkami atmosferycznymi i hałasem. Tymczasem wielokrotnie widuję na drogach osoby w skorupkach imitujących kaski. Bez jakiejkolwiek ochrony oczu, z twarzą wykrzywioną grymasem od owadów, które roztrzaskują się radośnie na niechronionej skórze. Tak samo często widuje się ludzi w za dużych kaskach. Jeżdżących z kaskami nie założonymi do końca.
Dlaczego jest to dla mnie takie dziwne? Bo głowa to przecież najważniejszy organ i należy ją chronić najlepiej jak to możliwe. W tym przypadku oszczędność jest dla mnie niezrozumiała. Ja oczywiście rozumiem, że nie wszystkich od razu stać na wszystko, ale warto się przez chwilę zastanowić czy naprawdę jazda na dwóch kółkach jest ważniejsza od własnego życia i zdrowia. Może lepiej najpierw zainwestować w solidny kask? Przecież początki przygody z motocyklami są najbardziej wywrotne.
Dodatkowo do tego obowiązkowego kasku dodałbym rękawice. A to z tej prostej przyczyny, że to przecież rękoma kierujemy motocyklem. Gaz, hamulec, sprzęgło i skręt – za to wszystko odpowiadają nasze dłonie. Może warto zadbać o to, żeby nie kierować motocyklem przy pomocy sopli lodu? Na pewno jest to dobry pomysł jeśli myślicie długodystansowo, bo na starość nie będziecie żałować tego przewiewania kości.
Zgodnie z tym co powiedziałem w jednym z poprzednich odcinków o zdrapkach, jest mi obojętne w czym kto jeździ. To każdego sprawa osobista. Jednak moja rada w zakresie tego wymaganego minimum: jeśli jeździsz to nie zastanawiaj się czy warto coś kupić i na siebie założyć, tylko zastanów się co to będzie. Wybierz najlepiej jak możesz. Asfalt i przydrożne barierki oraz krawężniki mają w poważaniu czym jedziesz. Czy jest to rower czy deska czy też litrowy sport. Przy tej samej prędkości upadek będzie boleć tak samo. Warto o tym pomyśleć. Tak naprawdę nie jesteśmy nieśmiertelni. Z wiekiem i kolejnymi glebami dociera do nas tylko jak bardzo jesteśmy podatni na obrażenia. A na stare lata te „przygody” z młodych lat wychodzą na światło dzienne. Wierzcie mi na słowo – coś o tym wiem 😉
W tym odcinku jeżdżę na motocyklu Bajaj Dominar 400. Jeśli jeszcze nie widziałeś odcinka z pierwszymi wrażeniami z jazdy to zapraszam tutaj. A teraz zapraszam na odcinek, w którym powiedziałem więcej na temat tego podstawowego minimum.