Jak „wywalczyłem” 2 miejsce w klasie

Podczas Pucharu Polski w Wyścigach Równoległych zająłem 2 miejsce w klasie moto street plus. O tyle śmiesznie, że pojechałem tam ze świadomością, że nie będę się liczyć w klasie, a starty miały bardziej charakter testowy. Jak do tego doszło? Tego dowiecie siew tym odcinku.

I nie, to nie dlatego, że Yamaha MT-09 to potwór jaskich mało. W klasie motocykli od 750cc – 1000cc jest całą masa szybszych i lepszych do pokonywania ćwiartki motocykli. Tym bardziej, że MT to naked o właściwościowych jezdnych supermoto… nie potrafi pojechać z kołem przy ziemi na pierwszym i drugim biegu. No chyba, że założysz mu najmocniejszy kaganiec. Ale wtedy nie bardzo da się przyśpieszać. Ale nie o tym w tym materiale, na opis motocykla przyjdzie czas, gdy będę przygotowywać recenzję.

Motocykl dostałem na 4 dni, głównie po to, żeby zabrać się nim do Białej Podlaskiej i zrobić materiał o zawodach. Postanowiłem również wystartować nim, aby w laboratoryjnych warunkach sprawdzić przyśpieszenie. W efekcie tych zmagań wszedłem na pudło i wróciłem z pucharkiem za 2 miejsce w klasie z czasem na poziomie 11,4. Mniej więcej tyle potrzeba aby napędzić ten motocykl do 200km/h. Na dobrą sprawę, nie ważne jak, liczy się efekt. Ten sport to nie tylko czasy i prędkość końcowa, ale również sploty przypadków decydujące o zajętym miejscu. Bywa tak, że zawodnik robiący najlepsze czasy uszkodzi maszynę i nie wystartuje w finałach. Czasem porażka wynika z falstartu, czy to z powodu nerwów czy też „uślizgu nogi”. A żeby zdobyć puchar nie wystarczy być najszybszym w klasie, trzeba na to pracować przez całe zawody. W momencie gdy walczysz o setne części sekundy, liczą się zarówno stan techniczny maszyny, nerwy ze stali, refleks, odpowiednia strategia startów, jak i czasami – zwykły zbieg okoliczności.

Wszystkie moje starty możecie zobaczyć w tym odcinku. A po więcej szczegółów na temat tego w jaki sposób zdobyłem pudło i krótki opis imprezy zapraszam do filmu: