YAMAHA WR125R czyli duży fun z małej pojemności

Yamaha WR125R to motocykl, który otwiera przed nami nowe możliwości eksploracji mijanych lokacji. Jedziesz i widzisz coś ciekawego? Zastanawiasz się co to jest a pomiędzy Tobą a tym czymś nie ma bagna? To skręć i sprawdź co się tam do Ciebie uśmiecha 🙂

Wszędobylski motocykl

Yamaha WR125R to pierwszy motocykl, którym jeździłem od lat, a który zawiózł mnie wszędzie tam gdzie chciałem. Raz zakończyło się to koniecznością szarpania się z nim, bo wąska, piaszczysta ścieżka w lesie okazała się być ślepą, a w zasadzie zakończyła się skarpą i Wisłą. Zawrócić nie było jak, ale masa zrobiła swoje i nie był to jakiś wybitny dramat. Częściej też zlatywałem z asfaltu na rzecz polnych dróżek, żwirków i szutrów. Tak dla zabawy, tylko i wyłącznie dlatego, że mogłem. To naprawdę świetny ubaw, gdy nudzisz się na tej samej drodze po raz setny, a przecież możesz pojechać równolegle… ale jakby bardziej polem. Wszystkie zakamarki, laski, pagórki, łąki… wszystko to staje otworem. Jest różnica, gdy możesz dojechać na miejsce tylko jedną drogą a gdy masz do wyboru również alternatywne ścieżki. Przede wszystkim – nawet lekki teren jest fajny i przyjemny.

Zawieszenie

Żeby swobodnie latać po takich polnych drogach, leśnych ścieżkach czy łąkach, konieczne jest zawieszenie, które pozwoli nam pokonać te przeszkody bez utraty plomb. Yamaha WR ma wszystko co potrzeba. 240mm skoku z przodu i 107mm z tyłu wystarczy do jazdy w lekkim terenie. Nie oszukujmy się – bagna, strome podjazdy, hardcorowy teren – to nie dla tego sprzęta. Ale jak na motocykl przeznaczony do jazdy szosowej i w lekki teren – to w sam raz. Zawieszenie przyjemnie wybiera nierówności, bierze na klatę mniejsze oraz większe dziury na drodze. Poszarpane polne drogi też nie stanowią wyzwania. Zawieszenie czasami wydaje siebie zbyt miękkie ale zależy to od tego po czym jedziemy i co robimy. W ostatecznym rozrachunku, jest to świetny kompromis pomiędzy wygodnym pokonywaniem asfaltu oraz wybieraniem tego, co teren rzuca nam pod nogi. Zabawne jest też bujanie się na motocyklu, w trakcie szybkiego slalomu, gdy motocykl zaczyna pracować zawieszeniem i wybijać się w momencie zmiany kierunku 🙂 Jazda z pasażerem sprawia, że oświetlamy gniazda ptaków… i to już przy niewielkim obciążeniu – także tu też trochę słabo. Ale pewnie do ogarnięcia poprzez utwardzenie tyłu.

Hamulce w WR125R

Minusem może być praca owego zawieszenia w trakcie hamowania na tym motocyklu. Każdemu wciśnięciu dźwigni hamulca towarzyszy nurkowanie przodu. O ile przy delikatnym hamowaniu nie ma tu dużego problemu, o tyle gwałtowne użycie klamki może być ciekawym doświadczeniem, zwłaszcza w trakcie pierwszej takiej przygody. Przednie koło połyka kierownice razem z kierownikiem, w skrajnych przypadkach może to zaowocować poderwaniem tylego koła. Na szczęście hamulec z przodu nie jest wybitną siekierą i raczej motocykl nie zrzuci nas z siodła przy gwałtownym hamowaniu, ale wystarcza do zatrzymania pojazdu. Motocykl pozbawiony jest ABS dlatego w terenie warto myśleć co się robi. Warto też na co dzień wspomagać się tylnym hamulcem podczas zwykłej jazdy po mieście. Ja po dłuższym obcowaniu z tym sprzętem, nauczyłem się lżej cisnąć na przód jednocześnie używając tyłu. Co by nie było – motocykl jest w stanie się zatrzymać, hamulce radzą sobie z masą oraz prędkościami jakie są osiągalne.

To nie pędziwiatr

Silnik zastosowany w tym motocyklu z 125cc wypluwa 15KM oraz 12,2Nm. Niby mało ale wystarczy. Co prawda Yamaha WR125R nie osiąga oszałamiających prędkości, nie wyrywa się jak myśliwiec z katapulty, ale to nie przeszkadza w dobrej zabawie. Maksymalna prędkość jaką na niej osiągnąłem to 126km/h i był to wynik, którego nie udało mi się powtórzyć. Aby osiągnąć tą prędkość potrzebowaliśmy sporo asfaltu, górki i tunelu aerodynamicznego we wczesnej fazie bicia rekordu prędkości. Ten sprzęt, w porównaniu do innych 125cc napędza się leniwie, bardziej ociężale. Jest to zrozumiałe chociażby z powodu oporów powietrza z jakimi walczymy. Ale w zasadzie to nie istotne, bo tym sprzętem i tak najlepiej jedzie się przy prędkości 80-90km/h. Tu nie prędkość jest atutem. Nie mniej jednak trzeba o tym pamiętać bo jeśli szukasz prędkości, to tu jej nie znajdziesz… choć najszybciej w 125cc leciałem 138km/h także… Ale dla niektórych prędkość to wszystko 😉

Zasięg

Prędko nie pojedzie ale za to dużo nie pije. No dobra, jak odkręcisz do oporu, żeby sprawdzić jak szybko pokonasz dwustu kilometrowy odcinek drogi, to i wirek się mały w baku zrobi. Ale jeśli będziesz jechać normalnie to i 230km do zrobienia. Mi sprzęt spalił trochę ponad 3 l/100km, co przy 8,5l zbiorniku paliwa daje nam ciekawy zasięg. Nasz „kokpit” ma też sześciostopniową prezentację ilości paliwa w baku, także można powiedzieć, że widzimy każdy zgubiony litr paliwa. Spalanie, które tu podałem, to wynik końcowy bardzo zróżnicowanej jazdy. Mamy tu miejski zgiełk, teren, oraz szybkie przeloty autostradą, a średnia wyciągnięta jest z 370km takiej jazdy.

Bardziej w miasto?

ERka jest teoretycznie terenową wersją Yamaha WR, gdyż występuje też WR125X dedykowana do miasta, czytaj SuperMoto. Nie miałem okazji oblatać wersji z X na końcu, ale nie miałem też problemu z poruszaniem się na eRce po mieście. Sprzęt w miejskiej dżungli sprawdza się bardzo dobrze. Wysoko zawieszone lusterka i manetki sprawiają, że można się bezkarnie przeciskać przez niedostępne wcześniej szczeliny pomiędzy autami. Korek jest jeszcze mniejszą przeszkodą niż wcześniej. WRka nie jest jednak tak wyrywna jak inne motocykle w tej pojemności. O tym trzeba pamiętać by nie wyjść na szeryfa blokującego innych. Za to zawieszenie jakim dysponujemy, znajduje zastosowanie również w mieście. Na naszych drogach, często jeszcze mocno nierównych, taki sprzęt odnajduje się świetnie. Żadna dziura, koleina, studzienki czy popękany asfalt nie stanowią problemu. No i głowa wysoko ponad dachami aut, bardzo przyjemna cecha, dzięki której można bez problemów patrzeć daleko przed siebie.

Czy jednak w teren?

Yamaha WR125R daje radę również w lekkim terenie, w średnim na upartego, ale w jakieś mocne bagna, piaski itp. to bym się nie pchał. Wzniesienia też mogą być problematyczne. Lasy, pola, łąki, szutry, polne drogi, leśne ścieżki – jak najbardziej. Wszystko co bardziej hardcore – niestety niekoniecznie. Nie mniej jednak da się nią zagubić, da się eksplorować, da się wjechać wszędzie tam, gdzie nie wjedzie żaden szosowiec. Choć brakuje trochę mocy, by pobawić się w uślizgi tylnego koła na wyższych biegach, to i tak sporo frajdy jest. Także sprzęt sprawdzi się i w mieście i w lekkim terenie.

Wrażenia z jazdy

W ogólnym rozrachunku ten motocykl daje dużo frajdy z jazdy. Odnalazłem w sobie tego smyka, który kiedyś pchał się w nieznane na niepewnym sprzęcie. Znowu uśmiech na twarzy gdy asfalt zamieniał się się w pył za plecami. O tyle też przyjemnie, że inaczej odczuwa się prędkość. Nawet „zamulanie” staje się po prostu przyjemne. Nie ma potrzeby gnania, aby dobrze się czuć i czerpać przyjemność z jazdy. Nie prędkość jest tu atutem a możliwości, jakie daje nam ten sprzęt. Manewruje się nim fajnie bo jest lekki, ma duży skręt kierownicy, przez co wszelkie parkingowe manewry przychodzą lekko. Jednak jest wysoki, i w zasadzie przy 180cm wzrostu sięgamy palcami do ziemi. Przy cofaniu czasem lepiej zejść. Z pasażerem za daleko nie polatamy, bo raz, że zawieszenie nurkuje, a po drugie kanapa nie jest wybitnie miękka czy wygodna… na pewno nie dla pasażera. Ja po przerobieniu 100km bez przerwy, nie odczuwałem żadnego dyskomfortu.

Minusy Yamaha WR125R

W zasadzie ciężko się doszukiwać wad w tym motocyklu, bo spełnia on swoje przeznaczenie, ale można się przecież czepić. Na bank do wywalenia lusterka, bo tylko szpecą, a i tak ciężko je ustawić tak, by coś było w nich widać. Więcej oglądania przez bark niż zerkania w zwierciadło. Pod kanapą się nic nie schowa. Nasze zegary pokazują tylko przebieg, prędkość i stan w baku… ale w sumie co więcej potrzeba w takim sprzęcie. Nie ma ABS – w sumie mi bez różnicy ale nie ma. Trochę mulasty, ale jedzie wystarczająco szybko i napędza się znośnie do tego co potrzebujemy dla tej charakterystyki jazdy. Z pasażerem nie polatamy, ale to nie sprzęt do tego. No ale świeczkę to trzeba wymienić bo lampy raczej nie wypalają trawy na poboczu.

Podsumowanie

Coby nie mówić – sprzęt mi się spodobał. Bawiłem się wyśmienicie. Mógłbym go mieć jednak na trochę dłużej… Polecam wszystkim osobom, które na dojazdach mają trochę terenu i asfaltu oraz osobom, które chcą wsiąść na 125cc a w okolicy nie mają za dużo gładkiego asfaltu. Wszystkie dane techniczne, dostępne akcesoria, ceny i opis znajdziecie na stronie producenta. Ja dorzucam też garść danych dla miłośników cyferek:

Typ silnika chłodzony cieczą, 4-suwowy, SOHC, 4-zaworowy, jednocylindrowy
Pojemność 124,7 cm3
Moc maksymalna 15 KM przy 8500 obr/min
Maksymalny moment obrotowy 12,2 Nm przy 7000 obr/min
Długość całkowita 2 180 mm
Szerokość całkowita 835 mm
Wysokość całkowita 1 220 mm
Wysokość siodełka 930 mm
Waga w stanie gotowym do jazdy 133 kg
Pojemność zbiornika paliwa 8,5 litrów
Cena: 17 900 PLN

Zapraszam też na wideo recenzję motocykla:

Trochę zdjęć: