Barcelona, w trakcie całego pobytu w Hiszpanii, została przez nas odwiedzona trzy razy. Jednak stwierdzenie, że poznałem to miasto byłoby grubą przesadą. Nie mniej jednak w trakcie tych krótkich przejazdów przez miasto wyszło na jaw, że Z900RS bardzo dobrze odnajduje się w miejskich klimatach. W tym odcinku trochę miasta i trochę zakrętów podczas oślepiającego zachodu słońca.
Barcelona przywitała nas za każdym razem pięknym słońcem i niemal nie istniejącym ruchem. Miasto jest zdominowane przez skutery. Bardzo rzadko widywaliśmy tam na drodze tak uwielbiane u nas ścigacze. Ogólnie na mieście łatwiej o miejsce parkingowe dla skutera niż dla auta i pewnie z tego to wynika. Dodatkowo jest tu sporo skręcania i jazdy z górki oraz pod górę. Gdyby nie elastyka silnika w Z900RS to pewnie musiałbym się okopywać biegami do znudzenia. Jednak ten motocykl dzielnie radził sobie w miejskich warunkach na 3 biegu. Wychodził z wolnych prędkości i był wystarczająco dynamiczny by cieszyć się spokojną jazdą.
Tym razem odłączyliśmy się od grupy. Po obiedzie mogliśmy ruszyć na wyznaczoną wcześniej trasę ale postanowiliśmy pobłądzić trochę po mieście. Ja doładowywałem kamerkę w trakcie dojazdu do Ace Cafe Barcelona dlatego przejazdów po autostradach na Z900RS nie uświadczycie w odcinkach. Jednak motocykl poszedł wówczas „do końca” i jeszcze trochę dalej 😉 Następnie odwiedziliśmy stadion FCBarca i ruszyliśmy w drogę powrotną, która to okazała się być „bardzo słoneczna”. Słońce niemiłosiernie męczyło me oczy i utrudniało jazdę. Ale oglądać zachód słońca nad morzem „pod sobą” to świetne przeżycie. Wszystko to pięknie obrazuje ten odcinek, na który serdecznie zapraszam. A to co było wcześniej znajdziecie w poprzednim odcinku.